okolice Warszawy, 06.07.2013r.
Zapiski z pociągu # 2
Nie lubię tego momentu. Kiedy panuje cisza a powietrze jest gęste od
wspomnień i niespełnionych planów. Kiedy żadne słowa nie są w stanie
oddać tego co czuję, tego jak bardzo nie chcę się budzić z tego pięknego
snu. Czas zaczyna złośliwie biec szybciej, minuty na peronie wydają się
trwać ułamki sekund. Pociąg pojawia się tak nagle, znikąd i przychodzi
ten najcięższy moment - pożegnanie. Coś ściska moje, już tak bardzo
połamane, serce kiedy ja sama ściskam Cię najmocniej jak umiem licząc,
że los zorganizuje nam spotkanie szybciej niż się nam wydaje. Ostatnie
spojrzenie, pociąg rusza a Ty znikasz mi z pola widzenia, po policzku toczy się niejedna słona kropla bezradności. Zanim się obejrzę będę w
domu, gdzie ponownie zanurzę się w marzeniach o jak najszybszym
wydostaniu się z pochłaniającej mnie burej codzienności.
Nikon F1, Nikkor - HC, f=50mm
Film Farbbilder 200
Film Farbbilder 200

Rzeczywistość to najgorsze co nas może spotkać...
OdpowiedzUsuńWięc nie dajmy jej stanąć na naszej drodze! Niech spieprza tam skąd przyszła!
UsuńNie dajmy się - cholera, muszę się w końcu zdeklarować czy chcę "żyć"!
UsuńTaka deklaracja jest potrzebna, chyba sama powinnam złożyć podobną
UsuńŻeby tego dokonać, trzeba wierzyć - mam wrażenie, że moje zapasy wiary są nieodwracalnie zużyte...
OdpowiedzUsuńPożegnania. Rozstania. I wszystko inne. Ze wszystkim da się uporać!
OdpowiedzUsuń