niedziela, 5 stycznia 2014

I fell apart but got back up again

Ciężko przyznać się do poniesionych win. A już szczególnie do tych dotyczących nas bezpośrednio. To co wyrzucasz sobie każdego dnia, to co każdej nocy spędza sen z powiek, nagle tak bardzo ciężko jest ubrać w słowa, przelać poplątane myśli na kartkę papieru. 
Kiedy na długiej liście stawiana jest ostatnia kropka wiesz, że nie ma odwrotu. Ozdobna papeteria ląduje w równie ozdobnej kopercie, opatulasz się szczelnie - pierwszy dzień nowego roku jest wyjątkowo chłodny - docierasz do celu. Pozostało jedynie wybrać te idealne miejsce, sam środek wydaje się być odpowiedni. Szybciej niż się tego spodziewasz ozdobna koperta wypada Ci z ręki i zataczając w powietrzu okręgi, spada co raz niżej i niżej aż w końcu opada delikatnie na spokojną taflę wody. Ofiara zostaje przyjęta a nurt posłusznie niesie ją ze sobą jak najdalej od ciebie. Ulga przychodzi nagle aż dziwne, że tak szybko. Od teraz obiecujesz sobie, że już nigdy nie wejdziesz drugi raz do tej samej rzeki. To właśnie teraz jest ten czas, czas na cieszenie się z małych chwil ciepłych jak kubek parującej herbaty, które ogrzeją cię w chłodne dni. Upadłaś ale znalazł się ktoś kto pomógł ci się podnieść - żywa, namacalna inspiracja.



2 komentarze: